czwartek, 4 lutego 2016

Kura domowa z powołania? Bądź z siebie dumna!

Ile razy słyszałaś chociażby z mass mediów o tym, jak nisko oceniane są kobiety, dbające o swoich mężów, partnerów? Kobiety, które cenią ponad wszystko swoją rodzinę? Które poświęcają całe swoje życie na podtrzymywanie domowego ogniska, aby nie zagasło? Nóż w kieszeni mi się otwiera, kiedy słyszę do jakiego mianownika zostają sprowadzone. Kura domowa. Z definicji jest to kobieta (chociaż w zasadzie, jakim prawem zasługuje ona na miano kobiety?), która zamknęła się w domu, żeby prać brudne gacie swojego męża, zmieniać pieluchy pięciorgu swoich dzieci, oraz gotować im smaczne obiadki, za cenę swojej kariery i godności. A zrobiła to oczywiście z czystej głupoty, bądź dlatego, że ma męża tyrana, który z łaską łoży na jej utrzymanie i wylicza jej każdą złotówkę.

A co, jeżeli wcale nie jesteś głupia - skończyłaś studia, masz wyuczony zawód, nad twoją głową zawisła propozycja świetnej pracy, twój mąż nie jest sadystą a ty mimo wszystko odczuwasz potrzebę spełniania się w roli strażniczki domowego ogniska i czystych, odpowiednio sparowanych skarpetek?
Co jeżeli lubisz myć okna, a rolada szpinakowa twojemu mężczyźnie smakuje bardziej niż rolada jego mamy? Niekoniecznie przecież jesteś zaniedbana, w twojej szafie dominują obcisłe jeansy i seksowna bielizna, a zapach twoich perfum od lat kręci twojego męża. Co wtedy, jeśli w tym wszystkim czujesz potrzebę wicia gniazda?

Zewsząd bombardują nas informacjami, jak to kobieta powinna być zadbana, wykształcona, zaradna, spełniona zawodowo, przy tym seksowna i ponętna. Kura domowa? Jestem nią. Powiem więcej, jestem nią z powołania. I nie, nie siedzę zamknięta w domu, z przetłuszczonymi włosami -  pracuję, studiuję, dbam o dom. Nie obcy mi poranny makijaż, manicure hybrydowy czy dwie szafy ubrań. Na wypady z koleżankami i wieczorne kolacje z mężem też mam czas.

Drogie panie, nie dajmy się zwariować. Internet nie jest kreatorem twojego życia. Tylko ty decydujesz, co z nim poczniesz. Pamiętaj o jednym - to właśnie ty jesteś kowalem własnego losu, a to, co narzuca nam społeczeństwo niekoniecznie musi być zgodne z  Twoimi wewnętrznymi zasadami. Wsłuchaj się w siebie i rób to, co kochasz. Twój mężczyzna na pewno jest ci za to wdzięczny, a, spójrzmy prawdzie w oczy - zadowolony mężczyzna = zadowolona żona.

A na zakończenie, dla rozładowania napięcia...


http://iqkartka.pl/cards/8799.png
http://iqkartka.pl/cards/8799.png

1 komentarz:

  1. Hehe - ja tam również lubię stać przy garach i wtedy czuję się dumna i spełniona :D

    OdpowiedzUsuń